Nawigacja
POLECANE
ZNAJOMI
Ankieta
Czy jesteś zwolennikiem używania magazynków typu:

Real/Low/Mid-Cap
Real/Low/Mid-Cap
86% [149 głosów]

Hi-Cap
Hi-Cap
14% [24 głosy]

Ogółem głosów: 173
Musisz zalogować się, aby móc zagłosować.
Rozpoczęto: 11.01.11

Archiwum ankiet
Słoneczny panel
Dziś jest:

Wschód słońca: 6:53
Zachód słońca: 17:24
Dzień trwa:
10 Godzin 30 minut
Jest krótszy od najdłuższego dnia o: 8:03
Archiwum News 2014:
Styczeń

Luty

Marzec

Kwiecień

Maj

Czerwiec

Lipiec

Sierpień

Wrzesień

Październik

Listopad

Grudzień

Archiwum News 2013:
Styczeń

Luty

Marzec

Kwiecień

Maj

Czerwiec

Lipiec

Sierpień

Wrzesień

Październik

Listopad

Grudzień

Archiwum News 2012:
Styczeń

Luty

Marzec

Kwiecień

Maj

Czerwiec

Lipiec

Sierpień

Wrzesień

Październik

Listopad

Grudzień

Archiwum News 2011:
Styczeń

Luty

Marzec

Kwiecień

Maj

Czerwiec

Lipiec

Sierpień

Wrzesień

Październik

Listopad

Grudzień

Archiwum News 2010:
Marzec

Kwiecień

Maj

Czerwiec

Lipiec

Sierpień

Wrzesień

Październik

Listopad

Grudzień

Swoiste wspomnienia z wyprawy do "Świniarni"

Swoiste wspomnienia z wyprawy do "Świniarni"

Autor: SirHawk

Nadszedł zmierzch. Cały kraj i prawdopodobnie cała Ziemia została opanowana przez hordy krwiożerczych zombie. Nieliczne niedobitki ludzi prowadzą niebezpieczną egzystencję z jednym tylko celem: przetrwać. Do nielicznych enklaw doszły pogłoski o miejscu, w którym rzekomo znajdują się fiolki z mutagenem, przemieniającym ludzi w zombie. Do serc ocalałych wstąpiła nadzieja: Gdzie trucizna, tam i odtrutka oraz dane dotyczące owych specyfików.

Jak się zakończyła ta wyprawa po nową nadzieję? Zapraszam do przeczytania krótkiej relacji z LARPa, który odbył się 02.07.2011, w tytułowej "Świniarni", mieszczącej się w okolicach Luzina.

 

Na początek chcę zaznaczyć, że nie pojawią się w tym artykule żadne rzeczywiste zdjęcia. W trakcie wydarzenia nikt się nie przejmował "potrzebą" udokumentowania zlotu. Jedyne zdjęcie, jakie było zrobione przedstawia młodą pielęgniarkę - całą uwaloną sztuczną krwią rudowłosą dziewczynę. Przy okazji, przebranie było świetne i idealnie wpasowało się w klimat. Cała impreza odbyła się z dnia 02.07 na dzień 03.07. Nie były spisywane dokładne godziny, więc te, które podam są umownymi. Wydarzenia zostały zapisane możliwie chronologicznie, niektórych nie pamiętam, więc ich nie zamieściłem. Jeżeli szukacie tylko podsumowania, przewińcie na sam dół.

"Zombie Night" było pewnego rodzaju odskocznią dla mnie. Cały czas są organizowane zloty w sposób konwencjonalny. Ot standardowe "Ludzie na ludzi i kilka jakichśtam misji". Tymczasem wchodzę na stronę główną KP i wypatrzyłem zapowiedź owego zlotu. Myślę sobie: "No proszę, coś naprawdę ciekawego.". Zwalniam swój terminarz na te dwa dni i rozpoczynam przygotowania. Kupno dodatkowych kulek, latarki, regulowanego uchwytu latarki na szynę R.I.S. i prowiant. Żeby dodatkowo podpiąć się pod klimat, szyję sobie uprząż na głowę z pasa parcianego. Przekładam kawałek materiału przez otwór uchywtu, dodatkowe szwy i gotowe. +20 do stylizacji człowieka enklawy, muszącego samemu sprawiać sobie wyposażenie. W dzień wyjazdu ubieram się w zwyczajną koszulkę, na to lekki polar Campusa, podartą panterkę i adidasy. Kałacha wrzucam do pokrowca i jazda. A że nie zdążyłem kupić okularów, to pojechałem w przyciemnianych UVEXach...

Dojazd na miejsce był już prosty. Będąc na szlaku leśnym, prowadzącym do miejsca startu, podwiozłem przy okazji rudzielca i ułatwiłem komuś jeszcze marsz biorąc jego bagaż. Po dotarciu do celu, była godzina nieco po 21., jak sądzę. Starałem się zorientować w otoczeniu: mnóstwo gruzu, kilka ścian, kilka w miarę dobrym stanie konstrukcyjnym budynków, wokół las. Miejsce w sam raz na przechrzczenie go na miano "Opustoszała placówka po nieprecyzyjnym nalocie bombowym". Miejscem zbiórki okazał się odcinek dróżki z fragmentem ściany. Szukałem znanych twarzy, nie znalazłem żadnej. Położyłem więc balast w postaci plecaka i pokrowca pod krzakami i przez moment trzymałem się na uboczu, poznając ludzi wzrokiem. Jeżeli chodzi o ubiór, to się nieco zawiodłem. Sporo osób nie wykazała się za grosz kreatywnością i przyszli w pełnym wyposażeniu. Kilku nawet w kamizelkach balistycznych. Z tego, co słyszałem, to większość osób była z okolic Trójmiasta.

Poznając w ten sposób ludzi, dostrzegłem znajomą naszywkę: trójka osób z 13 PBP, stojąca tuż obok mnie. I na nich z ubioru zawiodłem się najbardziej. Ciężki osprzęt, nielekkie buty - no jak na wojnę. Podszedłem więc, witam się i gadamy o głupotach. Nie wiem, ile tak rozmawialiśmy. Około godziny 22. organizator zaczął spisywać pierwsze grupy uderzeniowe. Załapałem się dopiero do trzeciej grupy (ba, sam ją utworzyłem!). Oddziały okazały się być pewnego rodzaju spontanem ze strony Hindusa, bo nikt do końca nie był pewien, jak wymarsze miały wyglądać.

Nadszedł czas na ulubioną część wielu imprez: Q&A. Pierwszą informajcą było zadowolenie z przyjazdu tyle osób (około 20 chyba). Otrzymaliśmy odpowiedzi na zarówno niezwiązane z wydarzeniem pytania, jak i te konkretne. Pierwsze dwie drużyny w pierwszej rundzie okazały się być oddziałami stojącymi po przeciwnej stronie "Survivorów" i Najemników. Ci pierwsi mieli zdezaktywować bombę, ci drudzy mieli ją aktywować. Ocaleli byli oznaczeni zielonymi lighstickami, Psy Wojny - czerwonymi. Zombie mogli używać podręcznych latarek, ponadto mogli włączać je wedle własnego upodobania. Nieumarli zarażali poprzez dotknięcie ludzi (można to nazwać Plagą Złych Jezusów), inaczej schodził na respawn, meldował przemianę Hindusowi i wracał do gry jako zombiak. Jednak antidota zostały szybko zapomniane w czasie gry. Zombie miały wręcz obowiązek kierowania się do światła oraz ataku zwierzyny. Jeszcze szybkie przypomnienie zasad, rozpalenie świeczek tuż przy punktach łatwego skręcenia kostki (chybiony pomysł. Wiatr i deszczyk zgasił większość, ale szybko zostały zastąpione światełkami chemicznymi) i wygnanie zombie. Zabawa zaczęła się około 22.40.

Teoretycznie nie mieliśmy chodzić w grupach. Toteż pałętaliśmy się pojedynczo po ruinach w poszukiwaniu jedzenia. W ramach rozpoznania wydawaliśmy z siebie skrzeki i wrzaski, które można porównać do odgłosów wydawanych przez przeróżne zwierzęta w trakcie godów. Długo tak chodziliśmy. Ale nadszedł czas na polowania. Byłem jednym z pierwszych, którzy zaatakowali oddział. Po podejściu bliżej (ryki oczywiście były, chociaż boję się pomyśleć jak brzmiałem) zauważyłem naprzemienność zielonego i czerwonego lighsticka. No nic, pewnie tymczasowy soj... metaliczny odgłos. Schodzę więc na respawn. W momencie kiedy dotarłem do miejsca odrodzeń, słyszę dodatkowe bulgoty zombie i kilka wystrzałów. Mogłem od razu ruszać na polowania, ale wolę zaczekać na wsparcie. Nie czekałem zresztą długo. Po zebraniu się większej grupy ruszyliśmy na dalsze łowy. Już w kupie i kierowaliśmy się hałasami, bo było nawet głośno.

Ludzie zaszyli się w budynku, prowadząc poszukiwania. Grupa się już nieco uszczupliła, kilka osób zasiliło szeregi umarlaków. Pozostałości zostały osaczone w większym pomieszczeniu budynku. W tym momencie jeden z naszych miał pecha - dostał potężną serię pojedynczych strzałów zarówno w korpus, jak i brzuch. Metalowa plakietka została trafiona bo dłuższym czasie. Wspomnę, że miał na sobie lekką koszulkę. Wraz z kilkoma truposzami spróbowałem okrążyć niedobitków. Stosunkowo szybko mnie dorwali, dalszego rozwoju sytuacji nie dożyłem. Doszedłem na respawn i kilka minut po zejściu, usłyszałem wrzask "Koniec!". Z bananem na ustach wróciłem na start. Śmiechu było co nie miara, wszyscy zadowoleni i gotowi do następnej rundy. Nikt nawet nie narzekał na cokolwiek (no, może poza nieprzewidzianym sojuszem ludzkim). Nastąpiło przekazanie świecidełek. Zombie! Wymarsz! Kolejna runda się zaczęła o godzinie mniej więcej zerowej.

Akcja zaczęła się tym razem o wiele wcześniej. Ludzie szybko zaczęli nacierać na budynek. Mieli włączone latarki, więc musiałem do nich iść. A że pod wpływem żarcia ewoluowałem, znalazłem skuteczny sposób na omijanie przestrzelenia "serducha" - wygibasy na lewo i na prawo. Kto widział ataki zombie w Mass Effect, ten wie, co mam na myśli. Było to na tyle skuteczne, że słyszałem bluzgi w momencie podchodzenia. Za jakiś czas doszło więcej zombiaków. Zmusiliśmy ludzi do odwrotu, jeden z nich niefortunnie podszedł do krzaków. Szybko podszedłem do niego - za szybko, bo zaliczyłem pół szpagat na mokrej od deszczu trawie (miałem adidasy, przypominam). Ocalały zaklinował się w zaroślach. Co mnie rozbawiło dokumentnie był fakt, że otrzymał po plecach całką ładną serię od swoich kolegów. Jeszcze zanim go "ugryzłem". Po fakcie dokonanym, ludzie zaczęli szybki odwrót. Mieli pecha, umarlaki po prostu zablokowali im drogę ucieczki. Podchodzimy coraz bliżej, coraz więcej ryków godowych i coraz więcej krzyków. "Koniec amunicji!" i zaczęła się rzeź. Udało mi się "zarazić" jeszcze dwóch. Jednego dopadłem w chodzie (skręcił biedaczek nie tu, gdzie trzeba), drugiego po wywrotce z górki. W euforii zapomniałem, że mogę tylko chodzić, więc dosłownie skoczyłem na niego. Kilka sekund później oberwałem z pistoletu. Jeszcze tylko odwrócenie się, koncertowy wyrzut rąk po skosie z wyciągniętymi palcami wskazującymi i głośne "Ha!". I powrót do bazy. Znów wszyscy zadowoleni ale tym razem nieco zawiedzeni. Poszło tak szybko, że nikt nie zdążył się zasapać. Poszły prośby o powtórzenie rundy. Projekt przeszedł głosowanie sejmowe, więc zaraz znów się rozpierzchliśmy.

Godzina około 00:30. Zombie stały już na szczycie drabiny ewolucyjnej, toteż wśród ryków i powarkiwań można było rozpoznać słowa. Nie były to pełne zdania, więc wspomagaliśmy się gestami. Rozwinęliśmy też instynkt społeczny i zaczęliśmy się grupować w budynkach. Spryt także poszedł w górę, więc byliśmy cichsi, sprawniejsi i przebieglejsi - zgasiliśmy latarki. Czekaliśmy na zwierzynę w głównym budynku. Patrolowaliśmy wszystkie pokoje. Na górze nic się nie działo, więc zszedłem do piwnic. Głucho wszędzie, ciemno wszędzie... Po kilku sekundach usłyszałem artykułowaną mowę. Powoli podszedłem i chyba ryknąłem, nie pamiętam niestety. Schowałem się później w pokoju obok zakrętu, prowadzącego do ludzi. Chwilkę się zaczaiłem i wyszedłem z kryjówki. Widziałem już nerwowo kręcące się światło i powoli podchodziłem do źródła. Ludzie byli w jeszcze innym pokoju, przez większą wyrwę zauważyłem zielone lighsticki i przyspieszyłem. Byłem już przy wyrwie, oddalonej o metr od wejścia, kiedy usłyszałem głośne "Uwaga, zombie!". Już miałem atakować gościa stojącego przed przejściem, już wykonywałem zamach, gdy oberwałem w płytkę. Niech to szlag! Tak blisko! No cóż, droga do bazy daleka, akcja jakoś się rozwinie. Doszedłem do respawna i widziałem tam już kilka innych zombiaków. Znów wyszliśmy grupą i szybko się skierowaliśmy do budynków. Zasadzka pozostałych zombie się udała i przy życiu pozostał tylko jeden szybki człowiek. Jakoś się wymknął mojej grupie i rozpoczęliśmy poszukiwania. Znaleźliśmy go na dachu, tuż obok dużego zwałowiska gruzu. Stał tam i się śmiał nerwowo. Właściwa droga na dach była tylko jedna - bardzo wąski fragment ściany. Nierówny na dodatek. Asasyni z nas żadni, więc staliśmy pod dachem i się wnerwialiśmy. Jeden nieumarły dostał się na górę jakoś i rozpoczął pościg za Jedynym Ocalałym. Zrobili łącznie kilka okrążeń, zanim w końcu zombie otrzymał kulkę w "serce". Zaczęliśmy robić się coraz zuchwalsi. Próbowaliśmy skakać pod ścianą w nadziei, że nasze ręce go dosięgną. A przynajmniej ja tak robiłem z lufą rewolweru wycelowaną we mnie. Kolega obok mnie się poświęcił i podparł się na drzwiach, leżących także pod sufitem. Wspiąłem się po nim i zacząłem z człowiekiem tańczyć. Kilka razy przykładał mi lufę do piersi i trafił mnie. "Zły Jezus" chyba nade mną czuwał, bo w momentach, gdy miał trafić w płytkę, kulki nie wylatywały. Chyba łącznie 3 razy. Pewnie bym go dorwał ale przyciemniane okulary były największym złem, dodatkowo nieustannie mi parowały od deszczu. Schodząc z dygresji, ze mną też wykonał kilka okrążeń po dachu. W końcu skończyła mu się amunicja i był zmuszony uciekać. Miał szczęście. Zombie nie zdołały go dorwać i zdołał im uciec poza gruzowisko. Miałem zaparowane okulary, więc nie mogłem dołączyć do pościgu. Powoli zszedłem z tymi żywymi trupami, które pozostały pod ścianą. Zanim zeszliśmy z gruzowiska, dało się słyszeć "Koniec!". Kolejny raz powróciliśmy do bazy, będąc żywymi. Odsapnęliśmy i zanieśliśmy swoje graty na niższy poziom głównego budynku. Tam się pozamienialiśmy lighstickami i pożywiliśmy zwyczajnym jedzeniem. Zacząłem się nakręcać, bo nadchodził moment, kiedy miałem stać się ponownie człowiekiem. Wraz ze mną w drużynie znaleźli się Technofilia i chyba 5 innych osób. Prawdopodobnie 01:30 nastąpił początek kolejnej rundy.

Techno przewodził grupie i zarządził zwlekanie. Naszym celem było odnalezienie trzech płyt CD, zawierających ważne informacje o wirusie, w tym prawdopodobnie sposób wytwarzania szczepionki. Odeszliśmy pewną odległość poza teren walki i wrócilismy od strony gęstwin leśnych. W pewnym momencie najedliśmy się strachu. Przechodziła jedna osoba jakieś kilkanaście metrów od nas. My wszyscy skuleni, staramy się być cicho, latarki wyłączone, lighsticki tak ustawione do delikwenta, by jak najmniej nas zdradzały. W pewnym momencie słychać śmiech. Samemu gwałtownie się odwracam na kucaka i mierzę w miejsce, z którego odgłos pochodził. Reszta zareagowała spokojniej. Na szczęście jego światło latarki się oddalało. Po upływie dwóch minut kontynuowaliśmy marsz. Latarki zapalaliśmy sporadycznie, podążaliśmy za Techno. Prowadził nas pomiędzy budynkami, cały czas w cieniu i poza rozgardiaszem. Postanowił nas pokierować przez gruzowisko. W momencie dotarcia pod gruzowisko przykucam i osłaniam przejście osób z tyłu, po czym szybko doganiam Techno na szczycie. "Cholera, zombie" i cały misterny plag szlag trafił. Oświetliłem umarlaka i czekam na dalsze decyzje. Krótkie warknięcie i truposz powoli ucieka. Włączamy wszyscy latarki i padła decyzja o wchodzeniu głośno. Kieruję się szybko do przejścia i ustawiam się tuż obok niego. Zajrzałem do środka, poinformowałem o jeszcze jednym (chyba miał posiłek), dołączyła reszta ekipy i wszyscy zgodnie go oświetliliśmy. "Zombie!", "Co robimy?", "To ten większy!". Momentalnie ryknął i uciekł w podskokach. W tym momencie zrozumieliśmy, że albo szybko znajdziemy płyty, albo jesteśmy udupieni momentalnie. Zaczęła się rutynowa akcja CQB, wpadamy jeden za drugim do pomieszczenia, dwóch zostawiamy na czatach w środku, reszta wraz ze mną "zwiedza" pomieszczenia przyległe. "Czysto!", "Brak infekcji!" raz za razem. Skupiliśmy się w jednym pomieszczeniu, samemu sprawdzam pomieszczenie, które niegdyś musiało służyć za toaletę. Nie było zombie, ani płyty, więc dołączyłem do oddziału. Zająłem pozycję w pokoju, z którego był dobry widok na schody. Mogły przyjść po nas w każdej chwili, toteż wejścia musiały być nieustannie pilnowane. Ktoś prawdopodobnie znalazł jedną płytę, niestety niedosłyszałem. Raz jeszcze się wychyliłem sprawdzić wejście. Zauważyłem szybko przemieszczający się w górę cień. Krzyknąłem "Kontakt!", nakazałem dwójce osób stanąć na mojej pozycji. Ja poszedłem w głąb okupowanego pokoju (okulary mi zaparowały i mgłę widziałem). Robiłem jeszcze użytek z latarki, bo oświetlałem drugi przedsionek. Znowuż, "zombie!", wystrzały i chyba jeden z nich zdechł nareszcie. Obróciłem się, by sprawdzić sytuację. Huh, czysto. Powracam do obserwacji i naświetlania. Po kolejnych dwóch minutach przyszła kolejna fala. Dwóch zaatakowało jeden przedsionek, jeden z dziwnym uśmieszkiem i normalnym chodem podchodził na naszą pozycję. Nie gulgotał, nie odzywał się na nasze pytania "Dostałeś?" i trzymał oczy skierowane w dół. Zachowywał się jak regulaminowy trup. Cholera nas po chwili zwyczajnie załatwiła. Zdążyłem jedynie strzelić mu w tułów zanim mnie i kolegę obok dotnkął. Chwila wymiany zdań (łagodna konwersacja, bez gniewu czy czegokolwiek, nawet w chichocie) i przypomnienie. Mieliśmy tylko minutę na to, by znaleźć antidota! "K***a! Szukać niebieskich świecidełek!!" i wszyscy ci, co zostali zarażeni jak jeden mąż rzucili się w poszukiwaniu lekarstw. Bluzg jeden za drugim od każdego i do każdego "Co jest?! Był tutaj!" i tym podobnym. Jako zombie odkryliśmy położenie dosłownie wszystkich antidotów, tymczasem jako ludzie mieliśmy pecha!. "Koniec, minuta minęła! Arrrgh..."No cóż, nie udało się nam. Jak wracaliśmy do bazy natknęliśmy się na kogoś, kto w ładnym biegu zdołał dobiec do jednego, który był na zewnątrz. Wydaje mi się, że był to Technofilia, ale głowy bym nie dał. "No ja nie mogę.", "Dupek", "Frajerski farciarz!" wraz ze śmiechem leciały od strony "pokonanych". Wróciliśmy do punktu startu, zameldowaliśmy nasz status Hindusowi i czekaliśmy na inne zombiaki. Byliśmy zbyt zmęczeni, ja jeszcze byłem wnerwiony na okulary. Po jakimś dłuższym czasie powrócili inni. Ze zdziwieniem usłyszałem, że moja drużyna wygrała! Nie spodziewałem się tego, nikt się nie spodziewał. Wszyscy tryskali humorem. Miałem jeszcze 29 kulek w magazynku, więc latarkę i karabin wycelowałem w stronę drogi przy gruzach. Wystrzeliłem całość, po czym usłyszałem głośne "Ej!" i chyba jakiś dodatek. Brwi mocno w górę, kamienna twarz i wraz z kilkoma osobami się zaśmialiśmy. Po czym udaliśmy się do budynku na spoczynek. Planowana była jeszcze czwarta runda, ale nikt nie miał już sił.

W trakcie zbierania ekwipunku przezornie zaopatrzyłem się w karimatę i śpiwór. I bardzo, ale to bardzo słusznie, bo pociąg miałem dopiero o 12., a nikt nie wybierał się do Słupska. Noc była w pełni, gdzieś około trzeciej nad ranem. Wraz z całą Trzynastą zaczęliśmy szukać miejsca na obozowisko. Znaleźliśmy całkiem przytulne miejsce na sen, musieliśmy jedynie odgarnąć szkło, pył i kamienie do rogów i mogliśmy spać. Samemu rozłożyłem się najbliżej rogu ale nie na śmieciach. Trzynasta poszła po drewno na ogień, ja i ich rekrut zostaliśmy. Nie poszedłem pomóc, bo buty miałem dokumentnie przemoczone a podeszwy stóp były złożone głównie z silnie nawilżonych fałd skóry. Musiałem je osuszyć, więc zdjąłem skarpety i położyłem stopy na karimacie. Kilkanaście minut suszyłem je skutecznie w ten sposób i zdążyli przyjść drwale oraz rudzielec z partnerem. Kolejne kilkanaście minut minęło na gadaninie i próbach rozżarzenia mokrego drewna w pokoju obok. Gdy para poszła sobie a mi wyschły stopy, założyłem drugie skarpety i poszedłem rozpalać ogień. Noże i piła w multitoolu służyły mi za całkiem poręczne narzędzie do osłabiania co większych kawałków drewna. Wcześniej jednak dmuchałem tak długo do centrum zarzewia, aż pojawiły się większe ognie. Wtedy dołożyłem grubszych klocków. Buty się suszyły tuż obok przy ognisku. Pełen syntetyk koszykówkowy, a ogień i potężne ciepło zniosły bez szwanku. W ten sposób spędziłem kolejną godzinę, czadząc się, susząc się i będąc święcie przekonanym, że jest sobota. Było zabójczo wilgotno w całym budynku. Sen był jednak wygodny i miły...

Do czasu, gdy pewien wariat postanowił "stukać" kijem czy czym, o ścianę... o piątej nad ranem. Nie powiem kto, dla jego dobra :). Pamiętam twarz i ksywkę tak czy siak. Napiszę tylko, że przekonywałem go do snu delikatną perswazją, wspartą tradycyjnymi słowami powiększającymi wagę przekazu. Albo poszedł spać, albo to ja usnąłem, nie pamiętam. Ale zrobiło się cicho i całkowicie czarno... Obudziły mnie wibracje telefonu. Mój umysł był na tyle nieogarnięty jeszcze, że odebrałem po krótkim czasie. Dzwonili rodzice i pytają, gdzie się szwendam. Miałem jeszcze pociąg o 6.47 (dalej jestem przekonany o tym, że jest sobota), ale ni cholery bym nie wyrobił. Głosem tak ochrypniętym, jakim nie powstydziłby się Mietek spod monopolowego odpowiadam, że dopiero co wstałem, rozłączam i podchodzę do ogniska. Zgasło, ale mieliśmy godzinę po 10., więc i słońce ogrzało trochę powietrze i pojawił się orzeźwiający wiatr dostarczający tlenu do ogniska. Szybko udało mi się ponownie rozpalić duży ogień i doprowadzić się do płaczu od dymu. Po którejś z kłod dym przestał się wydzielać i można było swobodnie oddychać przy ognisku. I upiec kiełbaski. Techno, główny cel wariata z kłodą też smażył swoje kiełbaski. Głos miał na równi oprychnięty co ja, ale wyglądał o wiele bardziej niechlujnie. Czytaj: impreza dla niego się udała.

Obudziłem się do reszty, dochodziła już godzina 12., więc uznałem, że najwyższy czas się spakować i iść na dworzec. Założyłem więc niedosuszone buty na nogi, spakowałem się. Upewniłem się, że karmiata i śpiwór siedziały sztywno w trokach plecaka i pożegnałem się z Trzynastą. Chłopaki mieli plany urządzić jeszcze strzelanie CQB ale zmuszony byłem odmówić. Rozpoczął się wymarsz na peron. Będąc na środku drogi leśnej zadecydowałem, że zadzwonię do koleżanki. Gadka szmatka, zombie-opowieści i pytanie o plany: "W niedzielę wszystko zamkniętę, więc chodzę po lesie i zbieram grzyby". Heh, ciekawe ile ich uzb... Zaraz, niedziela?! A ja głupi patrzyłem na rozkład na sobotę! Momentalnie stanąłem w miejscu i zaniemówiłem. Dzielę się zdziwnieniem z koleżanką a ona w brech, no bo co innego może zrobić? Jeszcze chwilę rozmawiamy o głupotach, po czym się żegnamy. Panika. Co, jak pociąg mi uciekł? Co, jak potem nie mam już żadnego? Dzwonię do rodziny, szybko sprawdzają rozkład. Ulga... następny mam 10 minut po tym, który zapamiętałem. Więc już w euforii zmierzam ku peronowi. Przy okazji: polecam każdemu, kto zawita w Luzinie odwiedzenie budki tuż obok stacji. Tanio, milutka obsługa i doskonałe mięso z kebaba. Jeszcze z pewnością personel peronu powie wam smacznego :).

Czas podsumować wszystko:

Był to zlot eksperymentalny, jak wspominał Technofilia i niektóre rzeczy mogły wpaść w sposób sponaniczny do głowy organizatora. Miejsce akcji było w sam raz na takie imprezy, niestety limit uczestników jak dla mnie to 40 osób. Zlecieli się nie tak zwani "starzy wyjadacze", "fu11 $up3R pr0 airsoftowcy" czy zwyczajne "pro lamerzy". Wiele osób było w przedziale wiekowym 16-21 lat. O ile stylizacja nie wypaliła, to jednak wszyscy by wzruszyli przedstawicieli nacji zombie. Takiego oddania scenariuszowi nie znaleźlibyście nigdzie. Sam scenariusz był śmieszny na pozytywny sposób, nie dawał dużo miejsca na powagę. Wybrana pora dnia pasowałą wyśmienicie. Dreszcz emocji dodawał deszczyk. Ludzie byli sympatyczni i świetni jako towarzysze "niedoli". Pomysł z tabliczkami do trafienia był bardzo dobry i dodawał emocji. Ogólnie - bawiłem się przednio.

Minusy imprezy? Chyba tylko takie, że było ciemno a ja byłem w ciemnych okularach... Co ma się nijak do oceny rozgrywki oczywiście. Był to szybki LARP, więc rozbudowany scenariusz nie mógł mieć miejsca. Nie wszyscy wczuli się w klimat wyglądem. To chyba wszystkie.

Kto nie był, niech żałuje.

SirHawk

 

Komentarze
Podziel się tym wpisem
Dodaj do:
Adres:
Na forum:
HTML:

Komentarze
#1 | Technofilia dnia July 15 2011 08:43:23
No już trwają prace nad ZM2.
Jest kilka pomysłów na różne rodzaje gry. Ja to osobiście melduję gotowość do udziału w imprezie, nawet kosztem jakiegoś większego Milsima. To trzeba zobaczyć i przeżyć.

Recka super. Dla mnie jak najbardziej na plus Uśmiech
#2 | SzeregowyCzeresniak dnia July 15 2011 09:54:04
A gdzie fotka pielęgniarki?
#3 | Technofilia dnia July 15 2011 10:17:49
Jak się jej autor ogarnie to będzie Uśmiech
#4 | Landsil dnia July 15 2011 11:15:41
Lol, byłem z wami w zespole, i to ja prowadziłem do budynków i znalazłem to antidotum po heroicznym biegu Szeroki uśmiech

Ja już mam gotowe przebranie na następną cześć teraz tylko czekać na powtórkę Uśmiech
#5 | Dantee dnia July 15 2011 19:46:38
Nie byłem tam , ale czytając relację autora czułem się jak uczestnik wydarzeń. Naprawdę fajne pióro i oby więcej artykułów gościło na Naszym Portalu.
#6 | Cinek dnia July 16 2011 00:02:05
Osobą, która waliła czymś o ściany byłem ja. Przyjechaliśmy się bawić, a nie spać.

Co do heroicznych opowieści na temat polowania - nie przypominam sobie, żeby to Techno prowadził. OK, przez pierwszą chwilę, tak. Później, już robił to kto inny. Poza tym..faktycznie byłeś z nami? Grupa w której był Techno, liczyła 6 osób - Techno, ja, Zieluch, Noro, Judyta (to ta piękna pielęgniarka) i Vitalis.

Co do tych 'pro-wymiataczy' i tak dalej - nie wiem czy dokładnie obserwowałeś, ale każdy miał jakiś tam dodatek stylizacji.

Tak przy okazji - przekonywałeś mnie czymś? Raczej nie pamiętam. Opowieści, o twoich butach, i rozmowie z koleżanką, też nie powinny znaleźć się w recenzji imprezy w klimatach Zombie.

Tak na przyszłość, więcej faktów, mniej bajery.
#7 | SirHawk dnia July 16 2011 00:14:44
Byłem w 3 ekipie. Techno potwierdzi. Skład, który wymieniłeś to bodajże 2 grupa, bo w moim składzie nie było Judyty. Stylizację zauważyłem. Był to albo niewielki dodatek, nie wnoszący nic do stylizacji albo łatwy do przeoczenia. Większość była w ubraniach jak na niedzielną strzelankę. O wszystkich oczywiście nie piszę.

Z racji tego, w jakim stanie się znajdowałeś, nietrudno o zapomnienie perswazji w postaci typowo polskich słów w króciutkich zdaniach.

To nie jest recenzja. To jest relacja. Różnice pomiędzy nimi powinieneś wynieść już z gimnazjum, chyba, że cię ominęło. To wtedy podstawówka. Fakty zostały wpisane a dodatkowe opisy sytuacji wymaga ten gatunek literacki.

Walenie w ściany i za przeproszeniem darcie ryja nie należy do elementów zabawy, kiedy kilka osób jest wyczerpanych i chce spać. Dla mnie to jest przykład bezmyślności. Bawimy się z głową.

"Pro-wymiatacze" i tak dalej to były przykłady zachowań, nie ubioru.

Landsil, przepraszam za błąd w takim razie Uśmiech
#8 | Technofilia dnia July 17 2011 20:03:00
Dobra Myśliie bo robi się nie fajnie Uśmiech Zapraszam wszystkich na następną edycję - niech sami ocenią Uśmiech
#9 | Cinek dnia July 17 2011 23:55:19
Dziwne jakieś te ekipy, bo jakoś pamiętam kto działał ze mną, i nie było żadnych zmian. Aczkolwiek, może w 'tym stanie' znajdowałem się wcześniej, i może faktycznie, nie pamiętam, albo co?

Co do stylizacji - nie wiem na ilu takich imprezach byłeś, w takich klimatach, ale nawet zwykły pałatka, i faktyczne udawanie zombi, tworzy lepszy klimat, niż przebieranki i tak dalej.

Rozróżniam recenzję od relacji - ale mimo wszystko, w publicznych wypowiedziach, twoje osobiste sprawy i opisy tych spraw nie powinny się znajdować - bo to jednak wypowiedź publiczna.

Co do gimnazjum - miałem wysoką średnią, i dobre oceny. Dziękuję za troskę.

Co do mojego 'darcia ryja' i walenia uszczelką od szyby po ścianach - jakoś każdy się z tego śmieje. Czy jestem bezmyślny? No nie wiem. Wydaje mi się, że bardziej bezmyślne było przyjście w adidasach, w miejsce, gdzie o potknięcie/skręcenie kostki/gwóźdź w nodze nie trudno. Ale ok, jak wolisz. Co do bawienia się z głową - podejrzewam, że i ja i ty widzieliśmy dużoooo głupsze rzeczy, więc nie panikuj, że to było takie złe, głupie, be i tak dalej.

Tak przy okazji - strzelanie gdzie popadnie, jest chyba większą bezmyślnością. Tak czy nie?

PS. Nie jestem wariatem. A Judyta nie jest 'rudzielcem' więc w publicznych wypowiedziach, trochę luzuj z takimi określeniami.
#10 | SirHawk dnia July 18 2011 12:40:02
Tak, to strzelanie było na równi głupie. Przepraszam też za nazwanie Judyty per "rudzielec". Wówczas nie znałem jej imienia a to określenie było najlepsze. Samemu jestem nieco sztywny, może dlatego mnie Twoja zabawa nie rozśmieszyła? Albo była 5. nad ranem, kilka osób spało, więc to był zwyczajny nietakt.

Chodziłem już po wielu gruzach, nawet zlodowaciałych, dlatego i teraz wziąłem adidasy. W taktycznych butach miałbym problem z wspinaczką po nich.

Nie, w tym stanie pojawiłeś się w czasie twojej zabawy. Drużyny Tobie się mylą, bo, jak już w artykule napisałem, trzecia grupa poszła w czwartej rundzie. Druga miała i drugą i trzecią rundę. Piski Judyty w 3., jak uciekała przed zombie pamiętam do tej pory.

Po prawdzie, to był mój pierwszy LARP. Pewnie oczekiwałem za dużo w kwestii ubioru, ale wszystcy nadrobili ten brak z bardzo dużą nawiązką zachowaniem.

Tą relację chciałem napisać jak najmocniej ze swojej perspektywy. Stąd te dodatki. Mieliście wczuć się w moją rolę, nie osoby obok.
#11 | Cinek dnia July 19 2011 09:00:11
Ale z chęcią wczuję się w twoją rolę, tylko jednak pewne zasady przy pisaniu takich artykułów obowiązują.

Wiem, jak przebiegały rundy - z Technofilem prosiliśmy o powtórkę 'naszej kolejki'.

Odnośnie chodzenia po gruzach i tak dalej - jakoś nikt inny nie miał problemów z chodzeniem tam, w wojskowych butach. W przypadku chociażby skręcenia kostki przez Ciebie, automatycznie popsułbyś zabawę innym - dlaczego? Bo założyłeś zdymane adidasy, w ciężki teren, gdzie łatwo się poślizgnąć, osunąć, a inni musieli by przerwać zabawę, po to żeby zająć się tobą. I to też jest bezmyślność.

Także, następnym razem, na takich imprezach, pomyśl bardziej - czy lepiej kusić los, czy po prostu założyć normalne buty, i pilnować palca. Bo wybić komuś oko, bardzo łatwo.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Świetne! Świetne! 80% [4 głosy]
Bardzo dobre Bardzo dobre 0% [0 głosów]
Dobre Dobre 0% [0 głosów]
Średnie Średnie 20% [1 głos]
Słabe Słabe 0% [0 głosów]
Kalendarz
<< Sierpień 2021 >>
Po Wt śr Cz Pi So Ni
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31          
Reklama
Naszywki.pl

Statystyki reklamowe
Tagi©
KP SGO Gdańsk Piltot LIGI ASG Act od Valor Szkolenie Certyfikowane Radio ASG Survival Żołnierz Specnazu Oddał rękę Elektryczny Blow Back Tajna broń Zwycięzcy wrzesień
Wszystkie Tagi
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Tag news

Sprzęt karabin Patenty paracord Relacje Strzelanie Medyk Snajper Mapa i kompas Recenzje Zapowiedzi Survival Bytowanie Taktyka Imprezy Znaki niewerbalne RTO Radio Testy sprzętu Kleszcze komary Pozornie trywialne Point Blank Filmy Ciekawostki Promocje Teamy Społeczność CQB KP SGO Combat Alert M65 Maskowanie Pirotechnika LIGA ASG Radio ASG Fatah Komiks Artykuły by Sebi Testy by Straszydło Blady Kącik Filmowy Teksty Pitera FIA Szkoła Partyzanantów

Przetłumacz stronę

Szybki tłumacz
Ostatnie Komentarze
News
[url=https://paccapita...
[url=https://victorias...
[url=https://getfreigh...
[url=https://willdylan...
[url=https://specialis...
[url=https://rivercity...
[url=https://nlsinspec...
[url=https://medcostz....
[url=https://brandinge...
[url=https://www.theco...
[url=https://victorias...
[url=https://paccapita...
[url=https://getfreigh...
[url=https://willdylan...
[url=https://specialis...
[url=https://rivercity...
[url=https://nlsinspec...
[url=https://medcostz....
[url=https://brandinge...
[url=https://www.theco...
[url=https://victorias...
[url=https://paccapita...
[url=https://getfreigh...
[url=https://willdylan...
[url=https://specialis...
[url=https://rivercity...
[url=https://nlsinspec...
[url=https://medcostz....
[url=https://www.theco...
[url=https://brandinge...
Artykuły
Świetne... :D a końców...
Foto
[url=http://www.hitche...
Wybrane Strony
[url=https://www.piico...
Od 20110217 Odwiedziny gości:
Dziś:14,094
Wczoraj:38,010
W tym tygodniu:14,094
W tym miesiącu:566,139
W tym roku:9,143,144
Wszystkich:65,860,644
Shoutbox
Musisz zalogować się, aby móc dodać wiadomość.

Engami
05-04-2021 14:22
Z on zadanie zakr?tu ilo?ci mocnej udzielonej zni?ce po jej waloryzacji, oskar?aj?cy nabywc? nieruchomo?ci czy te? zawiadomienia autonomicznej cechy lokalu, kto sced

Engami
05-04-2021 12:40
Z jego osoba Myślija prze?omu liczby spokojnej udzielonej przeceny po jej waloryzacji, obci??aj?cy spo?ywc? nieruchomo?ci albo baza ogloszen oddzielnej cechy lokalu, k

Engami
14-01-2021 22:25
Z on zadanie zwrotu sumy równowarto?ciowej udzielonej zni?ce po jej waloryzacji, obwiniaj?cy odbiorc? nieruchomo?ci wzgl?dnie internetowe anonse osobnej cechy lokal

Engami
14-01-2021 20:59
Z on funkcja zakr?tu liczbie p?ynnej udost?pnionej przeceny po jej waloryzacji, oskar?aj?cy spo?ywc? posiad?o?ci czy te? oferty pracy krakow nowa huta odmiennej ce

Engami
13-01-2021 16:20
Z jego osoba zadanie skr?tu ilo?ci równowarto?ciowej udost?pnionej przecenie po jej waloryzacji, obwiniaj?cy spo?ywc? posiad?o?ci b?d? serwis ogloszeniowy odmiennej

Engami
13-01-2021 00:42
Z jego osoba obowi?zek zakr?tu liczbie g?adkiej udzielonej przecenie po jej waloryzacji, obwiniaj?cy spo?ywc? nieruchomo?ci czy te? oferty samoistnej cesze lokalu, j

Engami
12-01-2021 23:21
Z jego osoba funkcja skr?tu sumie prostej u?yczonej bonifikacie po jej waloryzacji, oskar?aj?cy odbiorc? posiad?o?ci b?d? oferty pracy krakow nowa huta osobnej cec

Engami
12-01-2021 21:15
Z jego osoba Myślija zwrotu liczbie p?ynnej udzielonej zni?ce po jej waloryzacji, ci???cy odbiorc? nieruchomo?ci albo praca ogloszenia wroclaw odr?bnej cechy lokalu, j

Engami
12-01-2021 19:54
Z on zadanie zakr?tu sumie równowarto?ciowej udost?pnionej zni?ki po jej waloryzacji, obci??aj?cy odbiorc? posiad?o?ci albo olx ogloszenia praca wroclaw autonomicz

Engami
11-01-2021 23:14
Z on Myślija prze?omu sumie ?agodnej udzielonej bonifikacie po jej waloryzacji, obci??aj?cy nabywc? nieruchomo?ci albo praca rzeszow oferty rzeszowiak samodzielnej w?

Engami
11-01-2021 21:55
Z on Myślija skr?tu wielko?ci spokojnej u?yczonej zni?ki po jej waloryzacji, obwiniaj?cy odbiorc? posiad?o?ci albo [url=http://portal
owo.nysa.pl]najnow
sze oferty pracy warszawa i okolice kierowca c e[/u

Engami
07-01-2021 23:38
Z on obowi?zek skr?tu liczbie regularnej udzielonej bonifikacie po jej waloryzacji, obci??aj?cy nabywc? posiad?o?ci wzgl?dnie [url=http://web.sp
ecjalistyczneoserw
isy.pl]express bydgoski praca ogloszen

Engami
07-01-2021 22:11
Z on zadanie zwrotu sumy lekkiej u?yczonej bonifikacie po jej waloryzacji, oskar?aj?cy odbiorc? nieruchomo?ci lub sprzeda samoistnej cechy lokalu, kto prze

Engami
06-01-2021 15:40
Z on obowi?zek prze?omu wielko?ci spokojnej u?yczonej przeceny po jej waloryzacji, oskar?aj?cy spo?ywc? nieruchomo?ci wzgl?dnie internetowe wiadomosci oddz

Engami
06-01-2021 14:11
Z on funkcja skr?tu sumie p?ynnej udost?pnionej zni?ki po jej waloryzacji, obwiniaj?cy odbiorc? nieruchomo?ci wzgl?dnie oferty pracy warszawa bia Loleka olx autono

Engami
05-01-2021 16:54
Z on funkcja prze?omu liczby lekkiej u?yczonej zni?ki po jej waloryzacji, obci??aj?cy nabywc? nieruchomo?ci ewentualnie baza lokalna samodzielnej w?as

Engami
05-01-2021 15:32
Z jego osoba zadanie prze?omu sumy pewnej udost?pnionej przecenie po jej waloryzacji, oskar?aj?cy nabywc? nieruchomo?ci ewentualnie oferty pracy money lubliniec sam

Engami
28-12-2020 11:51
Z jego osoba zadanie zakr?tu liczbie równowarto?ciowej udost?pnionej zni?ce po jej waloryzacji, obwiniaj?cy nabywc? nieruchomo?ci czy te? [url=http://ogloos
zeniowo.pl]oferty pracy krakow nowa huta olx

Engami
28-12-2020 10:34
Z jego osoba Myślija prze?omu wielko?ci p?ynnej u?yczonej przeceny po jej waloryzacji, obci??aj?cy spo?ywc? nieruchomo?ci albo ogloszeniowo oddzielnej cechy lokalu, kt

Engami
12-12-2020 12:17
Z jego osoba zadanie zwrotu wielko?ci p?ynnej udost?pnionej zni?ce po jej waloryzacji, obci??aj?cy odbiorc? posiad?o?ci czy te? ogloszenia praca plock plocman samo

Engami
12-12-2020 10:58
Z jego osoba funkcja prze?omu ilo?ci prostej udzielonej bonifikacie po jej waloryzacji, obwiniaj?cy spo?ywc? nieruchomo?ci czy te? internetowe anonse samoistnej cec

Engami
09-12-2020 12:52
Z on funkcja prze?omu wielko?ci ?agodnej udost?pnionej bonifikacie po jej waloryzacji, ci???cy odbiorc? nieruchomo?ci b?d? lokalne oferty odr?bnej cechy lokalu, kto p

Engami
09-12-2020 11:23
Z jego osoba zadanie prze?omu sumy mocnej udost?pnionej bonifikacie po jej waloryzacji, oskar?aj?cy spo?ywc? posiad?o?ci wzgl?dnie praca lubliniec oferty samoistnej w?a

Engami
04-12-2020 15:03
Z on zadanie skr?tu sumy ?agodnej udzielonej przeceny po jej waloryzacji, ci???cy odbiorc? posiad?o?ci wzgl?dnie praca plock bezplatne ogloszenia samoistnej w?asno?c

Engami
04-12-2020 13:39
Z jego osoba Myślija prze?omu kwoty równowarto?ciowej u?yczonej zni?ce po jej waloryzacji, obci??aj?cy spo?ywc? posiad?o?ci albo praca ogloszenia wroclaw odr?bnej cesz

Niezbędnik - Essentials :
Wspomnienia: